Projekt: Maja Uzarowicz, Studio Uzarowicz
Fotograf: Jacek Margol
Produkcja sesji: Addbox
W Rey widać pasje jego mieszkańców: książki, gry, LEGO, drobne osobiste skarby. Nad tym wszystkim pojawiają się włoskie akcenty - lampy, baterie, stoliki - i detale od młodych tw`órców. To dom, który ogląda się jak wystawę, ale żyje się w nim jak w przestrzeni stworzonej do codzienności.
W dziecięcej łazience mocna grafika łączy czerwień i szarość, a centrum stanowi zaprojektowana specjalnie dla nich baseno-wanna - pół zabawka, pół domowy rytuał.
Pokoje dzieci to osobne mikroświaty. Chłopięcy bazuje na wyrazistych kolorach podstawowych - żywych, pewnych siebie, pobudzających do działania. Pokój dziewczęcy jest subtelną grą różu i pomarańczu, miękką, świetlistą i rysowaną dużymi gestami. Między nimi ukryte jest tajne przejście. Królicza nora do innego świata. Prosto z jednej planety na drugą.
W tej sypialni światło i widok są najważniejsze. Wolnostojące łóżko stoi w osi monumentalnego przeszklenia - budząc się, nie widać ściany, tylko krajobraz. Nocą szklenie staje się lustrem, które otula wnętrze miękkością światła i cieniem drzew.
Choć konstrukcja domu jest surowa i geometryczna, wnętrze przełamują tkaniny o mocnym, wręcz zmysłowym charakterze. W sypialni królują mięsiste tekstury - na łóżku, w tapicerowanym fotelu, na zasłonach. Kolory są odważne, głębokie: róż przenikający się z bordo i pomarańczem, doprawiony czernią i drewnem.
Łazienka główna jest właściwie pokojem kąpielowym — domowym spa. Ciepłe drewno, miękkie światło, lniane zasłony i widoki, które potrafią zatrzymać na dłużej. Za jedną z tafli szkła kryje się wspomniana biblioteka — najbardziej niecodzienny romans książek i wody.
Wielu wykonawców mówiło: „tego się nie da”. A jednak - się da. Z odwagą inwestorów i wizją, której Maja Uzarowicz nie bała się realizować, powstały rozwiązania unikatowe: dwukondygnacyjna biblioteka podglądana… przez szybę w łazience na piętrze, ukryte przejścia, nieoczywiste zestawienia materiałów i światła, wyraziste wzory tkanin i odważne zestawienia kolorystyczne. Powtarzający się rytm pionów i poziomów - w lampach, balustradach, zasłonach ze stemplowanego ręcznie lnu, nogach krzeseł i kultowym pasiastym fotelu B&B Italia - tworzy spójny graficzny język domu.
Najbardziej spektakularnym elementem są schody: lekkie, jakby zawieszone w przestrzeni. Oparte na pionowych lamelach, z poręczą, która wygląda jakby tylko ich delikatnie dotykała. Prowadzą do szklanego łącznika - mostu między światem dorosłych, a światem dzieci.
Rey jest domem precyzyjnie zaprojektowanym. Linie sufitu przechodzą w geometrię ścian i posadzki, tworząc ciągłą, logiczną narrację. Wszystko jest tu na swoim miejscu: proporcje, rytmy, detale.
Jednym z materiałów, który tworzy DNA tego domu, jest drewno - jednak nie w oczywistej formie bo praktycznie czarne, tak że jego obecność zdradza się jedynie fakturą, rysunkiem usłojenia, subtelnym połyskiem światła sunącego po powierzchni.
Rey wyrasta niemal wprost z natury. Wielkie przeszklenia otwierają widoki na las i pola, a kolorystyka wnętrz nawiązuje do polskich pejzaży, szczególnie tych jesiennych: wielotonowych szarości, ciepłych beży, oliwkowej zieleni, przygaszonej czerni, głębokich, nasyconych odcieni ziemi. To spokojna, organiczna baza, na której projektantka Maja Uzarowicz, założycielka Studia Uzarowicz, buduje architekturę emocji - delikatną, ale jednocześnie bardzo charakterystyczną.
Gdzieś pod poznańskim lasem stoi dom, który - choć ma imponującą powierzchnię - nie epatuje skalą. Otula raczej intymnością, rytmem codzienności jego mieszkańców: pary dorosłych, trójki dzieci i ich pełnej gracji psiej towarzyszki. To przede wszystkim przestrzeń odwagi. A ta w projektach prywatnych zdarza się rzadko.